Pierwszy wyścig w tym roku. Wiem że 1200 km to trochę za mało by powalczyć z czołówką ale trzeba się przepalić. Trasę znam bardzo dobrze w końcu to okolice mojego miasta rodzinnego. Pogoda przed wyścigiem nie dopisuję, 15 min przed startem przelatuje kapuśniaczek. Drogi mokre, pochmurno. Biorę rękawki i potówkę. Start leciutko opóźniony,ruszamy za policją jadę z przodu peletonu. Pierwszy podjazd trochę przytyka już wiem że będzie ciężko. Na dojeździe do drugiego podjazdu, trochę dętek parę bidonów na ulicy. Na podjeździe wpadam w kolegę z Grupetto ale szybko się zbieram i jadę. Czołówka oczywiście odjechała. Przede mną Mikołaj z Gruptto. Sebastian i Arek za mną. Wiem że pozostała mi tylko walka o statuetkę "Najlepszego kolarza ziemi Gorlickiej" więc daję z siebie wszystko. Na dojeździe do Ujścia zaczynam łapać rytm i jadę z paroma chłopakami. Pod bielankę 2-3 odjeżdża kilkanaście metrów. W sumie Bielankę, Oderne i Klimkówkę robimy w trójkę. Na ostatniej prostej zostaję z zawodnikiem Resovi. Nie daję mi szans na finiszu. Jestem 60 w open i 18 w kategorii z czasem 1h 53 min. Strata do zwycięzcy 12 minut.Wszystko raczej tak jak się spodziewałem. Miłą niespodzianką było to że udało się zdobyć statuetkę ;).W Maju jeździmy dużo więcej !