Jedziesz do Rimini ? Napisał do mnie Brat na długo przed wyjazdem. Już wtedy wiedziałem że pojadę :).
Musiałem wyrwać się na parę dni i porządnie pojeździć. Wyjeżdżaliśmy 28 lutego w piątek o 3 w nocy. Ja wsiadałem przed ostatni, w busie już panowała wesoła atmosfera ;). W Starym Sączu zabraliśmy Arka. I w składnie: Rafał, Sebastian Ch, Sebastian B, Alicja, Sławek, Arek i ja wyruszyliśmy na Włochy !
Podróż minęła spokojnie, swoimi kawałami bawili nas ciągle Rafał i Sławek :).
Musiałem wyrwać się na parę dni i porządnie pojeździć. Wyjeżdżaliśmy 28 lutego w piątek o 3 w nocy. Ja wsiadałem przed ostatni, w busie już panowała wesoła atmosfera ;). W Starym Sączu zabraliśmy Arka. I w składnie: Rafał, Sebastian Ch, Sebastian B, Alicja, Sławek, Arek i ja wyruszyliśmy na Włochy !
Podróż minęła spokojnie, swoimi kawałami bawili nas ciągle Rafał i Sławek :).
Przyjechaliśmy do Rimini około 21, wypakowanie noszenie bagaży itp. warunki bardzo fajne, zapowiadają się świetne wakacje.
W sobotę pogoda przystępna, słonecznie jednak jedziemy na długo. W planie jest rozjazd około 3 h wzdłuż morza. Wychodzimy przed hotel i akurat przejeżdża grupka około 40 włochów, od razu wiemy gdzie jesteśmy, tak to są Włochy ! Tu kolarstwo jest na pierwszym miejscu.
Wsiadam na rower i zaczynam kręcić czuję się jak w niebie noga "świeża" kręci super, ok dziś rozjazd od jutra pokręcimy mocniej. Tyle w teorii ;). Na trasie co chwile mijają nas włosi na początku machamy z przyzwyczajenia, ale tam nikt nie mach bo trzeba by było ciągle puszczać kierownice tyle ich jest ! Pierwsza hopka i zaczyna się zaciąganie :). W drodze powrotnej jedziemy inna trasę, trafiamy na fajny podjazd koło 4 km oczywiście tętno nie spadam poniżej 180 i już wiem że żyje i po co tu przyjechałem ;).
W sobotę pogoda przystępna, słonecznie jednak jedziemy na długo. W planie jest rozjazd około 3 h wzdłuż morza. Wychodzimy przed hotel i akurat przejeżdża grupka około 40 włochów, od razu wiemy gdzie jesteśmy, tak to są Włochy ! Tu kolarstwo jest na pierwszym miejscu.
Wsiadam na rower i zaczynam kręcić czuję się jak w niebie noga "świeża" kręci super, ok dziś rozjazd od jutra pokręcimy mocniej. Tyle w teorii ;). Na trasie co chwile mijają nas włosi na początku machamy z przyzwyczajenia, ale tam nikt nie mach bo trzeba by było ciągle puszczać kierownice tyle ich jest ! Pierwsza hopka i zaczyna się zaciąganie :). W drodze powrotnej jedziemy inna trasę, trafiamy na fajny podjazd koło 4 km oczywiście tętno nie spadam poniżej 180 i już wiem że żyje i po co tu przyjechałem ;).